Sprawy frankowe

Adwokat Marcin Bogdanowicz: Misja

adwokat Marcin Bogdanowicz | Warszawa Targówek – Kancelaria: ul. Malborska 3/1, 03-286 Warszawa | tel. +48 606 975 326 | marcin.bogdanowicz@wp.eu


SPRAWY FRANKOWE

W okresie boomu mieszkaniowego, szczególnie w latach 2005 – 2008 banki masowo udzielały tzw.  kredytów frankowych. Wraz ze wzrostem kursu franka szwajcarskiego (CHF) umowy te okazały się bardzo niekorzystne dla kredytobiorców. Poniżej przedstawiam możliwości kwestionowania umowy kredytu frankowego.

Kredyty frankowe – indeksowany i denominowany

Umowy z bankami dzieliły się na dwie grupy: kredyt indeksowany oraz kredyt denominowany. Kwota kredytu indeksowanego była określona w złotówkach, a w dniu wypłaty przeliczana przez bank na franki szwajcarskie (CHF). Ta kwota była następnie pomniejszana o raty wpłacane w złotówkach przeliczane każdorazowo na franki.

Kredyty denominowane były nieco prostsze. Kwota kredytu była określona we frankach szwajcarskich (CHF) od razu i wypłacana w złotówkach wg aktualnego kursu banku. Spłata wyglądał tak, jak w przypadku kredytu indeksowanego.

Nieważność umowy frankowej

Konstrukcja większości umów kredytowych była bardzo jednostronna. Przede wszystkim kwota pozostała do spłaty była określana na podstawie kursu CHF ustalanego samodzielnie przez bank. Banki nie były niczym związane przy ustalaniu kursu franka, co stawiało je na uprzywilejowanej pozycji. Podstawą argumentacji w sądach było nie tyle to, że banki ustalały kurs arbitralnie, ale że mogły to robić. W orzecznictwie sądów zostało to wielokrotnie uznane za sprzeczne z naturą stosunku prawnego, jakim jest umowa kredytu, a także tzw. zasadami współżycia społecznego.

Dodatkowym argumentem był fakt, że ryzyko kursowe rozkładało się nierówno na strony umowy. Kurs franka szwajcarskiego (CHF) mógł spaść co najwyżej do zera, więc bank ryzykował 100% wypłaconej kwoty. Wzrosnąć mógł nawet 2- lub 3-krotnie, więc ryzyko kredytobiorcy było znacznie wyższe. Banki nie informowały o tym kredytobiorców, co więcej same nie brały takiego scenariusza pod uwagę.

W konsekwencji umowy były uznawane za nieważne na podstawie art. 58 par. 1 i 2 Kodeksu cywilnego. Przepis ten stanowi, że czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego (par. 2) jest nieważna, podobnie jak czynność sprzeczna z ustawą. Chodzi tu o art. 3531 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym strony mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, o ile nie sprzeciwia się to naturze tego stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. W przypadku kredytów denominowanych sądy odwoływały się też do art. 69 Prawa bankowego, zgodnie z którym podstawowym elementem umowy kredytu jest m. in. określenie kwoty kredytu. Tymczasem w przypadku kredytu denominowanego nie była ona znana, gdyż bank wypłacał ją po przeliczeniu franków na złotówki według samodzielnie ustalonego kursu.

Klauzule abuzywne w umowie frankowej

Zgodnie z art. 3851 Kodeksu cywilnego, „postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy”. Są to tzw. niedozwolone klauzule umowne lub klauzule abuzywne. Ich istnienie musi być ocenione osobno dla każdej umowy. Jako przykłady takich klauzul można wymienić m. in. obowiązkowe ubezpieczenie niskiego wkładu własnego na niekorzystnych warunkach, samą klauzulę przeliczeniową lub posługiwanie się przez bank tzw. spreadem walutowym przy wykonywaniu umowy.

W tym ostatnim przypadku „spread” oznacza różnicę między ceną kupna a sprzedaży waluty. Bank wypłacając nam kredyt w złotówkach przeliczał go na franki po cenie sprzedaży, czyli wyższej. Gdy natomiast my wpłacaliśmy pieniądze na ratę, były na nią zaliczane po cenie niższej – kupna. Prowadziło to do sytuacji, w której osobie chcącej spłacić kredyt w dniu jego otrzymania zabrakłoby np. kilkunastu tysięcy złotych pochłoniętych przez bankowe przeliczenia.

Co można zyskać? Jakie jest ryzyko?

Korzystne dla frankowiczów orzeczenie sądu mają dwojaką postać: stwierdzenia nieważności umowy lub tzw. odfrankowienia.

Nieważność umowy oznacza, że nigdy jej nie było. W takiej sytuacji strony muszą sobie zwrócić to, co świadczyły: kredytobiorca otrzymany kredyt, a bank wpłacone raty. W praktyce po 10 latach spłacania oznacza to, że wpłaciliśmy już sumę podobną do otrzymanej i rozliczenie może wahać się o kilkanaście tysięcy na naszą lub banku stronę. Przy większych kredytach możliwe są jednak sytuacje, w których będziemy mieli do zapłacenia 100 czy 200 tys. złotych. Suma ta będzie małym ułamkiem tego, co zapłacilibyśmy spłacając kredyt zgodnie z harmonogramem banku, jednak konieczność jej zapłaty po prawomocnym wyroku trzeba brać pod uwagę.

Sądy uznają też, że nieważna jest tylko klauzula waloryzacyjna. Oznacza to, że kredyt był udzielony na takich samych warunkach jak dotąd, ale bez waloryzacji frankiem szwajcarskim (CHF). Eliminuje to niekorzystny wzrost zadłużenia spowodowany rosnącym kursem franka.

Sąd orzekając musi brać pod uwagę żądanie pozwu, w związku z czym kredytobiorca może zdecydować, jak daleko idące żądanie chce wysunąć. Nieważność umowy, choć korzystniejsza finansowo, nie zawsze okaże się korzystna w danej sytuacji życiowej. Konsekwencje wygranej sprawy omawiam z klientami przed rozpoczęciem sprawy.

Mimo korzystnej linii orzeczniczej sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, nie każda sprawa frankowa okaże się wygrana. Wpływa na to przede wszystkim treść umowy kredytu, ale też inne czynniki, np. okoliczności zawarcia umowy. Przegrana sprawa oznacza poniesione koszty i konieczność zwrotu kosztów drugiej stronie. Choć nie jest to mała kwota, najczęściej stanowi ułamek tego co można zyskać. Potencjalne ryzyko szczerze omawiam z klientami, aby podjęli świadomą decyzję.

Przebieg postępowania

Do rozpoczęcia sprawy niezbędne są umowa kredytowa i załączniki do niej oraz aneksy, a także zaświadczenie banku o wysokości poszczególnych wpłat na poczet kredytu i aktualnym stanie zadłużenia.

W pierwszej kolejności należy ustalić żądanie i obliczyć kwoty których się dochodzi lub które pozostaną do zapłaty po wygranej sprawie.

Po ustaleniu roszczenia należy złożyć reklamację. Na jej rozpoznanie bank ma 30 dni; w sprawach skomplikowanych może ten termin wydłużyć do 60 dni. Brak odpowiedzi w terminie oznacza, że bank automatycznie uznał naszą reklamację.

W przypadku odmownej odpowiedzi banku należy złożyć pozew do sądu. Czas trwania sprawy to ok. 1 – 2 lata w I instancji i do 1,5 roku w II instancji. W toku sprawy przesłuchiwani są kredytobiorcy, najczęściej także pracownicy banku. Konieczny może okazać się biegły sądowy.

Korzystny wyrok z mocy prawa wprowadza zmiany do umowy lub anuluje jej istnienie, gdy tylko się uprawomocni.

Konsultacja z adwokatem

Jeżeli jesteś zainteresowany konsultacją swojej umowy kredytowej, zapraszam do kontaktu:

adwokat Marcin Bogdanowicz